Budzę się. Dosyć wcześnie jak na weekend. Sięgam po telefon z półki i sprawdzam sms'a- "Bądź pod galerią o 10"- Czytam na głos. Zastanawiając się o co chodzi wstaję zaspana i zaglądam do szafy z ubraniami. Odkąd pamietam upodobnialam się do Kasandry i Olimpii. Zawsze tworzylysmy grupę najpopularniejszych dziewczyn w szkole. Nie wypadałoby ubrać się dziś inaczej niż zwykle. Znudziło mnie to już zupełnie, ale nawet nie chce myśleć jak zareagowały by
moje przyjaciółki gdybym ubrala się tak jak reszta szkoły. Nie ma zresztą czasu na przemyślenia. W biegu ubrałam się w spodniczkę i t-shirt. Oczywiście nie można zapomnieć o makijażu... Sięgnęłam jeszcze po torebkę Korsa i wyszłam. Z daleka widziałam dziewczyny i... nieznajomą blondynkę stojącą razem z nimi.
Od razu gdy tylko przyszłam od góry do dołu przyjrzala mi się dokładnie.
Kasandra oznajmiła mi, że od teraz będzie ona chodzila razem z nami do klasy. Od razu wiedziałam, że się nie polubimy.
Tak w ogóle mam na imię Luiza. - odezwalam się.
Miło mi. - Krótko odpowiedziała nowo poznana dziewczyna.
Jakoś nie uśmiechało mi się spędzać czasu z nimi, dlatego stwierdziłam, że muszę już iść.
W drodze powrotnej rozmyslalam o tym jak bardzo różnie się od moich "przyjaciółek"... Przyjaciółek... Czy prawdziwy przyjaciel lubi Cię, ponieważ twoi rodzice śpią na pieniądzach? Wątpię... Moje rozmyślania przerwała głośna rozmowa taty i mamy. Przystanęłam koło drzwi i zaczęłam nadsluchiwac... Nie wiedziałam, że od tej rozmowy moje życie gwałtownie się zmieni....
wtorek, 2 czerwca 2015
Rozdział Pierwszy
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz